Pokolenia III

Kobieta –

Jak gorąca jej skóra

którą zakrywa[1].

                        Dama Sute-jo (1633-1698)

Trzecia edycja Pokoleń oddana została pod panowanie kobiet. Kurator i pomysłodawca cyklu wystaw, Włodzimierz Szymański, w 2019 roku udostępnia przestrzeń wystawową artystkom warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Goście Muzeum Ziemi Mazowieckiej w Płocku będą mogli ocenić prace czterech artystek reprezentujących różne dyscypliny sztuki: fotografię, projektowanie, multimedia oraz animację.

W Pokoleniach wzięły udział Anna Jędrzejec, Ewa Ziobrowska, Katarzyna Stanny oraz Izabela Maciusowicz.

Związki: uważność, ruch, impresja…

Przerywam żeby posłuchać.

Świerszcz

Zrobił to samo.

                                    Arizona Zipper

Sztuka to mowa, rysunek to poezja bez słów lecz wymowna, wyrazista. Prace, które oglądamy na wystawie to prace oparte na sztuce rysunku. Szkic jest wspomnieniem chwili, jest zatrzymaniem momentu i utrwaleniem chwili ważnej, pięknej, szczęśliwej, jest także analitycznym ujęciem rzeczywistości. Rysunek jest syntetyczny, w kilku ruchach – jak w kilku słowach wiersza haiku – oddaje on istotę chwili i myśl. Przenosi też wspomnienia, porusza impresję, przywołuje.

Graficzne haiku

Artystka zainspirowana wierszem:

Samotność –

świerszczyk w klatce

Na ścianie

                                   Basho (1644-1695)

Prace Anny Jędrzejec to dobry przykład translacji doświadczenia zmysłowego na język sztuki, lub kreatywnej pracy na pamięci doświadczeń zmysłowych. Sama żywię przekonanie, że wiersze haiku są nadzwyczaj sensualne, czytając je – choć same słowa przebrzmiewają własnym rytmem – możemy doświadczyć rozkoszy zmysłowej tak, jakbyśmy byli tam, gdzie wiersz się „odbywa”. Tam gdzie jest klatka ze świerszczem na ścianie i samotność. Jakże ważna w haiku jest uważność. Samo zagadnienie uważnego i skupionego stosunku do świata było już przez autorkę poruszane w projekcie Widzieć – dostrzec – zobaczyć (2018). To chyba jeden z elementów, który łączy sztukę Anny Jędrzejec z tradycją i filozofią haiku, ale także tworzy pierwszą nić dialogu między artystkami Pokoleń III.

Uważność wobec zjawisk świata i świadomość spowolnionego czasu, który pozwala nam na zatrzymanie i medytację. Tu jest droga do widzenia naturalnego piękna świata – jednak nie w rozumieniu plenerowego widoku czy pejzażu, nawet nie przyrody. Chodzi o widzenie świata takim, jakim on jest, jego natury, to raczej intuicja impresjonistów, tym bardziej, że Jędrzejec wiele w swoich pracach mówi o świetle, choć nie tym, który swe płótna pragnęli zapełniać impresjoniści. Tu widzimy granicę i kontrast, w tym jak światło przezwycięża ciemność materii i kształtuje ją, jak rozpływa się po jej powierzchni czyniąc kształty i przedmioty.

Prace Anny Jędrzejec są monochromatyczne, ziarniste, klasycznie skomponowane w estetyce harmonii rozpiętej na granicy blasku i cienia, tkwi w nich także dyskretny ruch immanentny, jak również ten, który wywołuje sam odbiorca przemieszczając się po przestrzeni wystawy.

Pointylizm na piasku…

Nawet w moim mieście

Śpię teraz

Jak podróżny.

                        Kyorai (1651-1704)

Choć inspiracja jest odległa, to w moim przekonaniu praca Na piasku wykonana w trudnej, klasycznej technice animacji poklatkowej może być czytana z perspektywy impresjonizmu, na przykład jako podobna do pointylizmu. Na piasku Ewy Ziobrowskiej to praca eksperymentująca z procesem widzenia. Choć barwy nie mieszają się ze sobą w oku, a punkty barwne pozostają rozproszone i ruchome, to dopiero z oddalenia dokładnie widzimy co dzieje się na filmie. Perspektywa i okulary 3D dają nam możliwość dojrzenia głębi obrazu.

W pracy zawartych jest wiele metafor, które uzupełniają cały ten miraż obrazów – „na piasku” znaczy przelotnie, chwilowo, czy momentalnie… tak jak impresjonizm – inspiracja chwilą, zatrzymanie czasu, siebie. Znów powracamy do wartości uważnego patrzenia na świat.

Film wzbogacony jest ścieżką dźwiękową – w jego preludium słyszymy dźwięki niczym z polskiej plaży, hałas fal, śmiejących się ludzi, mewy… chwilę potem barokową muzykę Vivaldiego w części pierwszej koncertu E-moll na fagot i orkiestrę. Muzyka wprowadza do filmu baśniową rzeczywistość: w pierwszej części widzimy matkę przyprowadzającą dziecko na plaże, które zaczyna budować zamki z piasku – tu ścieżka dźwiękowa, hałas plaży, ludzi i fal morza. W drugiej części pracy, gdy następuje zmiana muzyki i słyszymy już Vivaldiego, w świecie fantazji chłopiec biegnie za uciekającą mu piłką przez plaże, zamki z piasku, unosi go morze – Vivaldi gra mu tą fantastyczną przygodę. W ostatniej części filmu chłopiec powraca na plażę, milknie barokowa muzyka, słyszymy znów szum morza a dziecko odchodząc mamą niszczy zbudowane przez siebie zamki na piasku.

W dzieło wprowadzono silny nastrój onirycznego wspomnienia przeszłości, dzieciństwa. Ziarnistość wprowadza specyficzny ruch i dynamikę – dosłownie nie rusza się samo dziecko lub plaża, lecz drobinki „piasku”, dając rytmiczną i melodyjną iluzyjność dzieła. Opracowanie przestrzeni sprawia, że kompozycję trudno jest nazwać jednoznacznie zamkniętą lub otwartą, rytmiczne przejścia współgrają z dźwiękiem, ekspresji dzieło dodają wyraziste kontrastowe barwy.

Zapach Japonii

Dźwięki milkną,

Kwiaty pachną,

Dzwon zadzwonił wieczorem.

            Basho (1644-1695)

Z podróży przywieźć można tysiące zdjęć, ale jak sprawić, by w obrazach uwiecznić też zapach, nastrój, dźwięk i chwilę? Ten cel towarzyszył działaniom Izabeli Maciusowicz, gdy z aparatem w ręku przemierzała Japonię, tworząc cykl Sugestie a następnie Podwójne Sugestie prezentowany na wystawie Pokolenia III.

Izabela Maciusowicz z cyklu Podwójne sugestie

Przedsięwzięcie, które przypisuję autorce chyba się udało – faktycznie w zdjęciach tkwią informacje, których obecność widz przeczuwa: uroczystość chwili, ciszę, skupienie, bezruch, przestrzeń, oddech – powietrze.

Tego rodzaju praca wymusza na odbiorcy przyjęcie odpowiedniego punktu widzenia i postawy, podobnie jak było to w pracach Anny Jędrzejec. Myślę, że estetyczne zamiłowanie autorki do japońskiej kultury odbiło swoje piętno na tym cyklu na każdym poziomie: emocjonalnym czy semantycznym. W przypadku zdjęć czarno-białych (drzewa i ważki) doświadczamy poczucia spokoju, relaksu, przestrzeni i zawieszania, to fotograficzne rysunki które są, najbardziej wiarygodną sygnaturą artysty, czystym śladem uczuć i emocji, doznań i intuicji[2].

Wielobarwne zdjęcie korony drzewa w swej dolnej perspektywie uzmysławia nam wyższość natury, jej energię i żywotność, ale i swoistą dobroć. Taki efekt chciała uzyskać sama autorska – jak mówi: W momencie fotografowania ważne były nie tylko wybrane kadry, ale również inne impulsy: dźwięki, odgłosy, rozmowy, cisza, zapachy, czy padające światło. Wierzę, że te elementy składają się na charakter prezentowanych zdjęć, które są otwarte na indywidualną interpretację i odbiór.

Rysunek jak litera

Plakat posiada utrwaloną pozycję w historii i dorobku polskiej sztuki XX wieku, dlatego dziś mierzymy artystów miarą mistrzów, za których uważamy Jana Lenicę, Franciszka Starowieyskiego, Jakuba Erola, Waldemara Świerzego, Mieczysława Górowskiego i oczywiście wielu innych. Myślę, że prace Katarzyny Stanny są elementem Polskiej Szkoły Plakatu i dobrze tą tradycję kontynuują, zresztą sama artystka podkreśla swoją świadomość tej historii: W szarej, powojennej Warszawie lat 60-tych, kiedy rodziła się Polska Szkoła Plakatu, plakat standardowego formatu 100 x 70 cm, który eksponowany był na drewnianych płotach osłaniających budowy i odbudowy, grał rolę miejskiego ozdobnika. W tej europejskiej co prawda, lecz niewielkie, chciałoby się rzec, kameralnej stolicy nie było jeszcze ogromnej skali billboardów zasłaniających bezlitośnie fasady budynków ani jeżdżących na samochodach-przyczepach reklam. Nastrojem i estetyką wiele prac Katarzyny Stanny powraca do tamtej epoki.

Katarzyna Stanny: No more Toxic Love

Prace artystki oparte są na rysunku, który konstruuje kompozycję dzieła (na przykład Skandal, gafa, prowokacja lub Twórczość na pierwszym planie). Znaczenie disegno[3]podkreślam, gdyż stoi u podstaw doskonalenia artystycznego, rysunek warto uwzględniać i analizować, jest on podstawą dyscypliny dla wszystkich typów artystów sztuk plastycznych, malarzy, projektantów, scenografów, konserwatorów, rzeźbiarzy czy grafików[4].

Myślę, że w pierwszym rzędzie prace te przemawiają właśnie analityczną kompozycją rysunkową, w drugiej semantyką i symboliką przedstawienia, w trzecim zaś barwą, która czasem wyrazista, nigdy nie jest agresywne. W barwach prace te są jednolite, autorka syntetyzując wypowiedź artystyczną unika światłocienia. Zaprojektowany eksperyment myślowy i przekaz oparte są na semantyce.

Kompozycja jest też zwykle pionowa, ewentualne podziału płaszczyzny pracy opierają się na stronie lewej i prawej (na przykład w Napis. List jako szczególny gatunek literacki, Bauhaus 100 lat. Sztuka prostoty lub Paris 13 11 2015). Klasyczne myślenie o komunikacie i harmonii dobrze się tu sprawdza.

Tematyka plakatów i okładek jest różnorodna, często dotyczy dziedziny nauki a artystce bliskie są zagadnienia moralne i etyczne; pomysły realizacji różnorodne – zabawa czcionką, portretem, rysunkiem i zdjęciem, znakiem, problemowe łączenie elementów na kształt kolażu. Sprawność warsztatowa, zmysł estetyczny oraz duże doświadczenie Katarzyny Stanny sprawiają, że prace jej, nie tracąc walorów artystycznych, pozostają przykładami najlepszej sztuki użytkowej.

Pokolenia III

…to wystawa łącząca wiele sposobów myślenia o znaczeniu uważności i zatrzymania dla codzienności a także dla procesu twórczego. To wystawa o refleksji nad naturą i człowiekiem, o tym, co artysta jest wstanie wnieść poprzez swą sztukę do naszego codziennego życia.

Prace pokazują analityczne spojrzenie na świat, dystansują od wzruszeń i emocji, gdyż kierują naszą uwagę na zewnątrz, zachęcając by spojrzeć, jak rzeczy się po prostu dzieją.


[1] Wszystkie cytowane wiersze w tłumaczeniu Czesława Miłosza, cyt. za: https://greybrow.iq.pl/teksty_old/haiku_ksiazka.html [z dn. 09.11.2019]

[2] G. Dziamski, „Rysunek w postmodernistycznym pejzażu”, w: Pismo sztuki. Rysunek w postmodernistycznym pejzażu, Wrocław 2003, s. 24.

[3] Por. C. Ripa, Ikonologia, przeł. I. Kania, Kraków 1998, s. 154.

[4] Por. S. Tabisz, „Słowo od Rektora Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie”, w: Czarno na białym, Kraków 2018, s. 12.

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close